Polemika
Fizyka
Kuźnia
Sprzęt
O mnie

Test: Korba Jiankun IXF

(12.07.2017)

Pora się do czegoś przyznać.

Jestem totalną ścierką jeżeli chodzi o kolorowe części rowerowe. Zwłaszcza anodowane. Z drugiej strony, jestem również fanem szpeju marek dziwnych i nieznanych. Taka moja wewnętrzna potrzeba bycia innym od innych.

Wciąż moim Świętym Graalem jest rower w którym nie ma jednej części z napisem 'Shimano'.

Jak potraficie sobie wyobrazić, moje życie stało się lepsze od kiedy znalazłem Aliexpress.

Jednym z fantów które ostatnio z tegoż Ali ostatnio sprokurorować jest mechanizm korbowy Jiankun IXF.

Główną zaletą IXFa jest jego cena, czyli oszałamiające 26 dolarów + wysyłka oraz ewentualne daniny na rzecz Skarbu Państwa. W tej cenie zaś mamy wybór jednego z pięciu kolorów. Zaś na innych ofertach, już w wyższej kwocie, mamy do wyborów kolorów siedem.

Jakże zatem mogłem sobie odmówić? Nie mogłem, zamówiłem więc korbę w kolorze niebieskim. Do włóczęgi. Gdzie miała zastąpić wiekowego XTR FC-M970.

Tak jest, wymieniłem XTRa na chiński szmelc.

Jak to więc wygląda?

W ogólności to IXF to zintegrowany z osią mechanizm korbowy w systemie Shimano – tzn oś 24mm. Mechanizm przeznaczony jest dla zębatek 104/64mm w konfiguracji jedno, dwu lub trójrzędowej. Korba jest dostępna w kilku kolorach oraz w zestawie z zębatkami. Ja kupiłem gołe ramiona.

W zestawie, bez żadnego pudełka, czyli tzw 'OEM' dostałem ramiona, śrubę do usuwania luzów z mechanizmu wraz z odpowiednim narzędziem oraz śruby kominowe do montażu zębatek.

Z zewnątrz IXF jest ordynarną zrzynką z mechanizmu XT FC-M780. Ciut tylko bardziej obłą. Nawet lokalizacja oraz czcionka którą IXF oznajmia swoją tożsamość jest identyczna z oryginałem. Jednak zaraz po odwróceniu ramion ze strony handlowej na techniczną okaże się iż chińskiemu produktowi bliżej jest do Deore niż XT.

Po prostu – ramiona są odkuwką w kształcie ceownika, nie zaś czymś w jakikolwiek sposób przypominającym puste ramiona XT. To nie jest problem, ale jasno pokazuje, iż nie ma darmowego obiadu – cena cudów nie uczyniła.

Oś mechanizmu jest stalowa i, niespodzianka, gwint w który wkręca się likwidator luzów / ustawiacz naprężenia wstępnego nie jest standardowym M20, ale nieco mniejszym M18. To zaś oznacza, że nakrętka do likwidacji luzów jest nagle dość wartościowym produktem gdyż będzie problem ze zdobyciem zamiennika jeżeli oryginał się zgubi lub zniszczy.

Sama jakość wykonania pozostawia sporo do życzenia. O ile sama odkuwka jest bez zarzutu, to pozostałe po frezowaniu krawędzie nie są wyoblone a płaszczyzny ujednolicone. Na dobrą sprawę można się przy uszach do mocowania zębatek skaleczyć.

Mój egzemplarz przy okazji miał bardzo niedbale nałożoną warstwę anodowania na stronie napędu - widać kleksy oraz nacieki w dwóch różnych kolorach. W sumie powinienem z majfrendem na ten temat porozmawiać, ale ostatecznie postanowiłem machnąć ręką.

Z dobrych rzeczy – nakrętki kominkowe do mocowania śrub posiadają karbowane kołnierzyki, dzięki czemu nie występuje z nimi częsty problem okręcania się tychże przy dokręcaniu tarcz.

Montaż korby przebiegł bez większych niespodzianek. Po tym montażu okazało się że korby są proste, nie chyboczą się na mocowaniu, nie mają fabrycznych luzów i innych tego rodzaju niespodzianek.

Q-factor – czyli rozstaw korb, jest sporo szerszy od XTRa którego zastąpiły – co akurat dla mnie jest zaletą. Linia łańcucha to zdrowe 50mm.

Swoją drogą – od dzisiaj na „Q factor” będę mówić rozkrok.

Wagowo korby wychodzą ciężko – ramiona wraz z nakrętką kontrującą wskazują 670g na mojej przedpotopowej wadze. To ciężej niż klasowo porównywalne Deore. Stawiam, że ta dodatkowa waga wylądowała w osi i stąd nietypowy gwint do redukcji luzów.

W eksploatacji IXF jest całkowicie bezproblemowy. Nie da się odczuć braku sztywności, korba jest wykonana dokładnie, zębatki nie koleboczą się na mocowaniu. Moje wyczulone na wszystko, skalibrowane w Greenwich nogi nawet by powiedziały, że od XTRa IXF jest sztywniejszy. W końcu korba ma sześćset siedemdziesiąt powodów aby być sztywną – zwłaszcza jej oś. Możliwe jednak, że to jest efekt szerszego rozkroku, bardziej pasującego do mojego szerokiego D4.

Biorąc pod uwagę iż korby te kosztują oszałamiające dwadzieścia sześć dolarów, trudno mi mieć do nich zastrzeżenia. Kwestia wykończenia jest kosmetyką którą można zignorować – może poza kwestią nierównego anodowania. Ale znowuż - $26. Z siodła IXF to korba jak każda inna – może troszkę bardziej sztywna, ale może to tylko placebo.

W tej cenie – warto.